wtorek, 14 czerwca 2016

Refleksje ostatnich miesięcy

Postanowiłam narzucić sobie większą dyscyplinę i pisać częściej. Oczywiście błyskawicznie odezwała się moja niekonsekwencja, co skutkuje dziurami w tekstach...

Co u mnie słychać? Jak zwykle wiele dynamicznych zmian. A teraz mam nadzieję na zawodową stabilizację.

*imiona zostały zmienione

poniedziałek, 29.02.2016

Rzuciłam pracę, unosząc się honorem (bardzo mądrze). Kupiłam małą czarną. 
Wcale nie czuję się lepiej.

***

wtorek, 1.03.2016

Dwie rozmowy o pracę - jedna dziwna (chcę tam pracować?), druga do wymarzonego miejsca, którą koncertowo spieprzyłam.
Wcale nie czuję się lepiej.
***

środa, 2.03.2016

Nie dostałam tej pracy. Kiedy dotrze do mnie powaga grania na pianinie i to, jak bardzo zjebałam lata studiów?
  Całe mieszkanie posprzątane. Łzy wylane, wizyta w galerii raczej bezowocna (brak prezentu dla M. i W.). Jeszcze 2 tygodnie bez pracy, a przejdę się po niej z cv w ręku.
Ma rację Julia Marcell śpiewając, że powinna istnieć możliwość odpisania do bota mailowego o tym, czego nie mówimy głośno.


Na przykład o tym, że szkoda mi Wandy, tego, że się nie odzywa. Bardzo bym chciała móc jej uświadomić, że jest idiotką zostając przy Jacku. Pewnie skreślę te słowa za kilka dni, bo już prawie mnie to nie obchodzi. Prawie.
Wcale nie czuję się lepiej (czy to już refren?)

***

czwartek, 3.03.2016

Wczorajsza rehabilitacyjne tortury lżejsze niż myślałam (wciąż nie ćwiczę, nie rozciągam się, debilka). Nic mi się dziś nie chce. Kompletnie. Posłałam kilka cv i czekam na impuls, by wyjść. I do 18:30, by zobaczyć się z Mężem.
  Czasem myślę, że tylko on mi się udał. I koty rzecz jasna.

Nie mam siły do samej siebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy