niedziela, 17 stycznia 2016

Ćwierćwiecze


  We czwartek zaczęłam dwudziesty piąty rok życia. Worek z życzeniami rozsypany - wielu napisało przez pewne powiadomienie, część pamiętała sama z siebie. Z każdym rokiem jest ich coraz mniej... To też (ponoć), świadczy o przemijaniu...

  Tak sobie myślę, że mam wokół siebie i przy sobie wszystko, co najlepsze - zdrowie wychodzi na prostą, Mąż niezmiennie kocha, koty są zdrowe, od listopada mam pracę...


Życzę sobie, abym nie patrzyła już wstecz. Bym ostatecznie rozwiodła się z przeszłością. I już do niej nie wracała. Nie moja wina, że moje dzieciństwo było chujowe.


Przede mną dużo wyzwań i planów.

Niech się spełnią.

Życzcie mi tego. Może o nich napiszę...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do pozostawiania komentarzy