poniedziałek, 14 grudnia 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #21


  Po raz kolejny robię podejście do tego cyklu. Choć w zawieszeniu od września, nie będę dodawała dni, tylko walczyła dalej o końcowy wynik.

Co się wydarzyło? Od ostatniego wpisu zmieniłam dwukrotnie miejsce pracy, na takie, w którym wreszcie zakotwiczę na jakiś czas. Ekipa w porządku, obowiązki też - nie mam na co narzekać. Swoją drogą, na temat pracodawców można by książkę napisać - może praca zbiorowa? ;)
Również mój Mąż zawodowo zaczyna nowy etap, w związku z tym od dwóch tygodni jestem słomianą wdową - wdraża się w obowiązki za granicą, na szczęście wraca w piątek...
Za dwa dni bronię pracę magisterską - jeszcze to do mnie nie dociera, liczę na dobrą, wysoką ocenę.
Siłownię muszę olać do stycznia, bo w piątek byłam na artroskopii kolana. Ale są dni, gdy czuję się ze sobą dobrze. 

Udało mi się wreszcie spotkać z Panną Lolą, która ma cudowną Wytwórnię Pocztówek (jeśli szukacie pomysłu na prezent, gorąco polecam). Okazała się cudownie ciepłą kobietą, wiele nas łączy i obecnie jesteśmy niemal nierozłączne <3


  Podsumowując - jak zwykle u mnie, raz słodko, raz gorzko.


Piosenka na dziś: Poluzjanci - Dwie połowy (ku pamięci Przemka)