piątek, 25 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #20

Czwartek pogodny. Przyjechał mój przyjaciel i nocował u nas. Poszliśmy na dyskusję o dziecku w muzyce/edukacji muzycznej w ramach Małej Warszawskiej Jesieni - pomysłodawcą pismo Glissando.
Zakochałam się przy okazji w knajpce Pardon, to tu - na pewno do niej wrócę.

W poniedziałek idę na kolejną rozmowę o pracę. A jutro bawimy się u znajomych - oblewanie inżynierki.

Dobre to życie jednak. Tyle smaków, zapachów, wspaniałych ludzi, emocji... Eh :)

Piosenka na dziś: moja koleżanka po fachu, Agi Brine - Tik Tok


czwartek, 24 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #19



  Przegraliśmy z Włochami. W okropnie niesprawiedliwym turnieju. I taki był początek środy... 
Ale - wiadomość o piątkowym dniu próbnym, za który dostanę pieniądze i ciepły wieczór można uznać za pozytywne momenty. Spacer przed snem to dobry pomysł, trzeba go wdrożyć na stałe.

Jednak... wciąż zbyt wiele rzeczy mnie wkurza. Jutro przyjeżdża mój przyjaciel, idziemy we troje na koncert, kolacja i pogaduchy do nocy. Czwartek zapowiada się dobrze :)

Piosenka na dziś: słodko-gorzko - Natalia Przybysz "Królowa śniegu" akustycznie


środa, 23 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #18

  Mecz siatkówki był pozytywnym wtorkowym akcentem. I wymiana (dostałam sweter, cieszę się). I z pewnością uśmiech mojego Męża w czasie gdy w nowego Blood Bowl`a...

A tu jesień puka do drzwi...


wtorek, 22 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #17

  
  Poniedziałek minął pod znakiem kończenia zaległości względem ulubionych seriali (więcej o nich napiszę na blogu: ktozabroni.blogspot.com), lecz nie tylko.

Rano kibicowałam siatkarzom (wciąż niepokonanym <3), by później zająć się obiadem - naleśniki wyszły niezłe ;)

  Co przyniesie wtorek?

Piosenka na dziś: Natalia Przybysz - Królowa Śniegu



poniedziałek, 21 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #14-16


   Weekend w pigułce. W piątek wybraliśmy się na koncert projektu "Beatles for sale" pod PKiN - było cudownie. Pogoda sprzyjająca, muzyka rewelacyjna, zrelaksowałam się.
Poza tym, spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi znajomymi, z którymi później siedzieliśmy do nocy, nadrabiając zaległości - viva la vida...
Byłam też na rozmowie ws. pracy jako niania (dorywczo). Decyzja ma zapaść do środy, mam mieszane uczucia, choć z dziećmi bawiło mi się dobrze (pewnie to kwestia odzwyczajenia...)

  Sobota w pracy, u przedszkolaków. W trakcie przedstawienia dwa razy padł nam prąd, ale robiłyśmy dobrą minę do złej gry. Rozmowa z szefową o coraz trudniejszych perspektywach dla jej firmy trochę mnie zdołowała, ale od pewnego czasu wiedziałam, że spadająca liczba zleceń dobrze nie wróży.


  Niedziela leniwa, w łóżku. Wstałam jedynie, by zrobić pizzę z przepisu http://www.foodemperor.com/cooking/pizza - wyszła niezła, ale wiem, że muszę więcej uwagi poświęcić ciastu następnym razem.


  A dziś już poniedziałek - nowe zadania, nowe szanse... I ciągłe szukanie pracy...



Piosenka na dziś: na fali piątkowego koncertu 


czwartek, 17 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - od nowa (#13)


    Jak zwykle naobiecywałam Wam i sobie, że się uda. I jak zwykle, po paru dniach poległam.

Ostatnio działo się wiele - 12.08 dostałam się na staż, z którego po dwóch tygodniach mnie wykopano (nie, żeby człowiek się wdrażał do obowiązków miesiąc, a nawet trzy...). Więc zasadniczo znów jestem bezrobotna, co powoduje u mnie częściej stany depresyjne, niż mobilizację do działania.


  Nie mamy noża na gardle (ciągle szczęśliwie pracuję przy animacji z dziećmi), ale naprawdę chcę pracować. Czas pokaże.

Kopię się z pracą magisterską bardzo, brakuje mi jeszcze minimum 20 stron, a obrona planowana jest za 5-6 tygodni. Dziś wysłałam maila, uciszając tym samym sumienie - zobaczę, co dostanę w odpowiedzi.

  Dostałam też baty na analizie składu ciała... Po płakaniu w kącie, wzięłam się za zmianę swoich nawyków żywieniowych - na razie wyzwanie


*30 dni bez słodyczy (wyjątek - kiedy coś upiekę sama lub chipsy owocowe i suszone do podjadania),


*30 dni bez piwa (bo ono przecież ma strasznie duużo kalorii),


Po cichu też narzuciłam sobie zakaz zamawiania jedzenia do domu - zobaczymy, jak długo wytrzymam...


Marzy mi się zmiana siłowni na taką, która będzie bliżej domu - kompletnie nie mam przez to motywacji...


Nie resetuję cyklu wpisów kompletnie - uznaję, że dzień #13 był w zawieszeniu i od niego zacznę.


Piosenka na dziś: Rysy - Przyjmij brak