środa, 22 lipca 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #2 i 3

Dzień drugi upłynął pod znakiem wspólnego gotowania i oglądania masy filmów. Z kolei dziś byliśmy w Ogrodzie Botanicznym UW, z pewnością tam powrócimy.
Ja, jako naczelna gapa, nie porobiłam żadnych zdjęć :(

Piosenka na dziś - Jamie Woon - Night Air (bo jest straaasznie gorąco)




niedziela, 19 lipca 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #1


  Dzień 1 - poranek spędziliśmy na Targu Śniadaniowym Park Moczydło. Mimo ubrudzenia kiecki owocami, nie straciłam dobrego humoru (preparat na V czyni cuda ^^). Potem kawa z Mężem i niespieszne zakupy. Choć choroba naszej kotki zmusiła nas do spędzenia tygodnia w mieście, może nie będzie źle?
Wczorajsze oglądanie filmów ze stajni Marvela też zaliczam do świetnie spędzonego czasu <3

Do potupania nogą :)




sobota, 18 lipca 2015

Foto-kolaż XII

  Tradycyjnie więcej niż jeden tydzień w zdjęciach

z najbliższymi przyjaciółmi z roku - ostatnia nasza premiera, Carmina Burana, bankiet z okazji 70-lecia istnienia Filharmonii Świętokrzyskiej

ja, tuż przed wyjściem na rzeczony koncert

sezon truskawkowy wykorzystywałam maksymalnie

Mąż i Żona <3 - w maju, niespodziewanie uczestniczyliśmy w najlepszym weselu ever <3

chciałabym spać, tak jak ona...

100 szczęsliwych dni


  Pilnie potrzebuję zjawiska, które zmotywuje mnie do częstego pisania i do wewnętrznych zmian. Czasami wydaje mi się, że jestem mistrzem ukrywania emocji, grając innymi na zewnątrz.
Być może powinnam zatytułować ten wpis 100 nieszczęśliwych dni, bo uważam siebie za kobietę z natury wiecznie smutną.
Tata jest w trakcie procedury rozwodowej (wreszcie i dobrze, że to się dzieje), nie wiem czy mój brat zdał maturę, bo wciąż się nie odzywa. 
Skończyłam studia, za dwa miesiące obrona. Nie mogę znaleźć pracy, wariuję już od siedzenia w domu i obawiam się, że w najbliższym czasie pozytywnych doznań będzie mi dostarczać wyłącznie szefowa od dodatkowych zleceń (a do gastro nie chcę wracać, traktuję to jako ostateczność...). Dziś okazało się, że zamiast pakować się na Mazury do znajomych, musimy zostać z Tercją, która ma zapalenie spojówki. Na siłownię mam zdecydowanie za daleko, a nie wiem czy znajdę kogoś, kto przejmie ode mnie cesję. Jestem głodna zmian.

  Być może próba znalezienia przez 100 dni pozytywnych chwil jest dobrym pomysłem. Pisać pewnie będę blokowo, szczególnie, gdy wyjedziemy na Przystanek Woodstock do Kostrzyna n/Odrą, tam będę bez dostępu do sieci. Czasem napiszę kilka słów, czasem odeślę do zdjęcia na Instagramie, który od jakiegoś czasu towarzyszy mi niemal codziennie.

Jakaś pozytywna piosenka? Sama nie wiem...