poniedziałek, 14 grudnia 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #21


  Po raz kolejny robię podejście do tego cyklu. Choć w zawieszeniu od września, nie będę dodawała dni, tylko walczyła dalej o końcowy wynik.

Co się wydarzyło? Od ostatniego wpisu zmieniłam dwukrotnie miejsce pracy, na takie, w którym wreszcie zakotwiczę na jakiś czas. Ekipa w porządku, obowiązki też - nie mam na co narzekać. Swoją drogą, na temat pracodawców można by książkę napisać - może praca zbiorowa? ;)
Również mój Mąż zawodowo zaczyna nowy etap, w związku z tym od dwóch tygodni jestem słomianą wdową - wdraża się w obowiązki za granicą, na szczęście wraca w piątek...
Za dwa dni bronię pracę magisterską - jeszcze to do mnie nie dociera, liczę na dobrą, wysoką ocenę.
Siłownię muszę olać do stycznia, bo w piątek byłam na artroskopii kolana. Ale są dni, gdy czuję się ze sobą dobrze. 

Udało mi się wreszcie spotkać z Panną Lolą, która ma cudowną Wytwórnię Pocztówek (jeśli szukacie pomysłu na prezent, gorąco polecam). Okazała się cudownie ciepłą kobietą, wiele nas łączy i obecnie jesteśmy niemal nierozłączne <3


  Podsumowując - jak zwykle u mnie, raz słodko, raz gorzko.


Piosenka na dziś: Poluzjanci - Dwie połowy (ku pamięci Przemka)





poniedziałek, 23 listopada 2015

Tylko piosenka


  Wcale nie rządzi mną smutek. 








Widocznie, po prostu mam duszę w kolorze niebieskim*

Tu polecę piosenkę Niebieski Natalii Przybysz





I męczę się ze sobą strasznie




piątek, 25 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #20

Czwartek pogodny. Przyjechał mój przyjaciel i nocował u nas. Poszliśmy na dyskusję o dziecku w muzyce/edukacji muzycznej w ramach Małej Warszawskiej Jesieni - pomysłodawcą pismo Glissando.
Zakochałam się przy okazji w knajpce Pardon, to tu - na pewno do niej wrócę.

W poniedziałek idę na kolejną rozmowę o pracę. A jutro bawimy się u znajomych - oblewanie inżynierki.

Dobre to życie jednak. Tyle smaków, zapachów, wspaniałych ludzi, emocji... Eh :)

Piosenka na dziś: moja koleżanka po fachu, Agi Brine - Tik Tok


czwartek, 24 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #19



  Przegraliśmy z Włochami. W okropnie niesprawiedliwym turnieju. I taki był początek środy... 
Ale - wiadomość o piątkowym dniu próbnym, za który dostanę pieniądze i ciepły wieczór można uznać za pozytywne momenty. Spacer przed snem to dobry pomysł, trzeba go wdrożyć na stałe.

Jednak... wciąż zbyt wiele rzeczy mnie wkurza. Jutro przyjeżdża mój przyjaciel, idziemy we troje na koncert, kolacja i pogaduchy do nocy. Czwartek zapowiada się dobrze :)

Piosenka na dziś: słodko-gorzko - Natalia Przybysz "Królowa śniegu" akustycznie


środa, 23 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #18

  Mecz siatkówki był pozytywnym wtorkowym akcentem. I wymiana (dostałam sweter, cieszę się). I z pewnością uśmiech mojego Męża w czasie gdy w nowego Blood Bowl`a...

A tu jesień puka do drzwi...


wtorek, 22 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #17

  
  Poniedziałek minął pod znakiem kończenia zaległości względem ulubionych seriali (więcej o nich napiszę na blogu: ktozabroni.blogspot.com), lecz nie tylko.

Rano kibicowałam siatkarzom (wciąż niepokonanym <3), by później zająć się obiadem - naleśniki wyszły niezłe ;)

  Co przyniesie wtorek?

Piosenka na dziś: Natalia Przybysz - Królowa Śniegu



poniedziałek, 21 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #14-16


   Weekend w pigułce. W piątek wybraliśmy się na koncert projektu "Beatles for sale" pod PKiN - było cudownie. Pogoda sprzyjająca, muzyka rewelacyjna, zrelaksowałam się.
Poza tym, spotkaliśmy się z dawno niewidzianymi znajomymi, z którymi później siedzieliśmy do nocy, nadrabiając zaległości - viva la vida...
Byłam też na rozmowie ws. pracy jako niania (dorywczo). Decyzja ma zapaść do środy, mam mieszane uczucia, choć z dziećmi bawiło mi się dobrze (pewnie to kwestia odzwyczajenia...)

  Sobota w pracy, u przedszkolaków. W trakcie przedstawienia dwa razy padł nam prąd, ale robiłyśmy dobrą minę do złej gry. Rozmowa z szefową o coraz trudniejszych perspektywach dla jej firmy trochę mnie zdołowała, ale od pewnego czasu wiedziałam, że spadająca liczba zleceń dobrze nie wróży.


  Niedziela leniwa, w łóżku. Wstałam jedynie, by zrobić pizzę z przepisu http://www.foodemperor.com/cooking/pizza - wyszła niezła, ale wiem, że muszę więcej uwagi poświęcić ciastu następnym razem.


  A dziś już poniedziałek - nowe zadania, nowe szanse... I ciągłe szukanie pracy...



Piosenka na dziś: na fali piątkowego koncertu 


czwartek, 17 września 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - od nowa (#13)


    Jak zwykle naobiecywałam Wam i sobie, że się uda. I jak zwykle, po paru dniach poległam.

Ostatnio działo się wiele - 12.08 dostałam się na staż, z którego po dwóch tygodniach mnie wykopano (nie, żeby człowiek się wdrażał do obowiązków miesiąc, a nawet trzy...). Więc zasadniczo znów jestem bezrobotna, co powoduje u mnie częściej stany depresyjne, niż mobilizację do działania.


  Nie mamy noża na gardle (ciągle szczęśliwie pracuję przy animacji z dziećmi), ale naprawdę chcę pracować. Czas pokaże.

Kopię się z pracą magisterską bardzo, brakuje mi jeszcze minimum 20 stron, a obrona planowana jest za 5-6 tygodni. Dziś wysłałam maila, uciszając tym samym sumienie - zobaczę, co dostanę w odpowiedzi.

  Dostałam też baty na analizie składu ciała... Po płakaniu w kącie, wzięłam się za zmianę swoich nawyków żywieniowych - na razie wyzwanie


*30 dni bez słodyczy (wyjątek - kiedy coś upiekę sama lub chipsy owocowe i suszone do podjadania),


*30 dni bez piwa (bo ono przecież ma strasznie duużo kalorii),


Po cichu też narzuciłam sobie zakaz zamawiania jedzenia do domu - zobaczymy, jak długo wytrzymam...


Marzy mi się zmiana siłowni na taką, która będzie bliżej domu - kompletnie nie mam przez to motywacji...


Nie resetuję cyklu wpisów kompletnie - uznaję, że dzień #13 był w zawieszeniu i od niego zacznę.


Piosenka na dziś: Rysy - Przyjmij brak



wtorek, 11 sierpnia 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #4-12

Czyli czas od 23.07 do 31.07

Dni urlopowe upływały nam błogo i spokojnie, głównie nadrabialiśmy filmy. 25.07 spakowaliśmy się na Przystanek Woodstock 2015. 26.07 miałam najlepsze imieniny ever, za sprawą kolejnego koncertu Ani Rusowicz, tym razem akustycznie. To, co się działo po koncercie, zachowam dla siebie, spełnienie marzeń fana...27.07 byliśmy już w Kielcach.

  Impreza podobała nam się bardzo, Kot był pierwszy, ja drugi raz. Jedyne co nas zaskoczyło to kiepska pogoda, która utrzymywała się pierwsze trzy dni pobytu (jednej nocy mieliśmy tylko 6 stopni C...). Ale atmosfera, koncerty, atrakcje i gorąca herbata pomagały nam przetrwać.
Dorzucam garść zdjęć (które zawsze możecie podglądać na instagramie) i codziennie będę teraz publikować wpis. Obiecuję.





Jeszcze piosenka na dziś: Stevie Wonder - Master Blaster, `cos: "It`s hotter than july"





środa, 22 lipca 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #2 i 3

Dzień drugi upłynął pod znakiem wspólnego gotowania i oglądania masy filmów. Z kolei dziś byliśmy w Ogrodzie Botanicznym UW, z pewnością tam powrócimy.
Ja, jako naczelna gapa, nie porobiłam żadnych zdjęć :(

Piosenka na dziś - Jamie Woon - Night Air (bo jest straaasznie gorąco)




niedziela, 19 lipca 2015

Cykl 100 szczęśliwych dni - #1


  Dzień 1 - poranek spędziliśmy na Targu Śniadaniowym Park Moczydło. Mimo ubrudzenia kiecki owocami, nie straciłam dobrego humoru (preparat na V czyni cuda ^^). Potem kawa z Mężem i niespieszne zakupy. Choć choroba naszej kotki zmusiła nas do spędzenia tygodnia w mieście, może nie będzie źle?
Wczorajsze oglądanie filmów ze stajni Marvela też zaliczam do świetnie spędzonego czasu <3

Do potupania nogą :)




sobota, 18 lipca 2015

Foto-kolaż XII

  Tradycyjnie więcej niż jeden tydzień w zdjęciach

z najbliższymi przyjaciółmi z roku - ostatnia nasza premiera, Carmina Burana, bankiet z okazji 70-lecia istnienia Filharmonii Świętokrzyskiej

ja, tuż przed wyjściem na rzeczony koncert

sezon truskawkowy wykorzystywałam maksymalnie

Mąż i Żona <3 - w maju, niespodziewanie uczestniczyliśmy w najlepszym weselu ever <3

chciałabym spać, tak jak ona...

100 szczęsliwych dni


  Pilnie potrzebuję zjawiska, które zmotywuje mnie do częstego pisania i do wewnętrznych zmian. Czasami wydaje mi się, że jestem mistrzem ukrywania emocji, grając innymi na zewnątrz.
Być może powinnam zatytułować ten wpis 100 nieszczęśliwych dni, bo uważam siebie za kobietę z natury wiecznie smutną.
Tata jest w trakcie procedury rozwodowej (wreszcie i dobrze, że to się dzieje), nie wiem czy mój brat zdał maturę, bo wciąż się nie odzywa. 
Skończyłam studia, za dwa miesiące obrona. Nie mogę znaleźć pracy, wariuję już od siedzenia w domu i obawiam się, że w najbliższym czasie pozytywnych doznań będzie mi dostarczać wyłącznie szefowa od dodatkowych zleceń (a do gastro nie chcę wracać, traktuję to jako ostateczność...). Dziś okazało się, że zamiast pakować się na Mazury do znajomych, musimy zostać z Tercją, która ma zapalenie spojówki. Na siłownię mam zdecydowanie za daleko, a nie wiem czy znajdę kogoś, kto przejmie ode mnie cesję. Jestem głodna zmian.

  Być może próba znalezienia przez 100 dni pozytywnych chwil jest dobrym pomysłem. Pisać pewnie będę blokowo, szczególnie, gdy wyjedziemy na Przystanek Woodstock do Kostrzyna n/Odrą, tam będę bez dostępu do sieci. Czasem napiszę kilka słów, czasem odeślę do zdjęcia na Instagramie, który od jakiegoś czasu towarzyszy mi niemal codziennie.

Jakaś pozytywna piosenka? Sama nie wiem...


środa, 25 marca 2015

Nieuchronne

   Nocami wciąż dopadają mnie myśli: o przeszłości, niezałatwionych sprawach, otwartych konfliktach (pisałam tu na ten temat). I o przyszłości - jaka będzie?

Moje życie jest, hmm w porządku. 
Jako świeża mężatka nie mam żadnych problemów (albo męża anioła?). 
Wieczne przeziębienie i problemy dermatologiczne denerwują, ale są do zniesienia.
Poniedziałek spędziłam na planie filmowym - wyjdą z tego dwa teledyski - świetne doświadczenie.



Ale - coś się kończy. Moja pięcioletnia edukacja muzyczna na uczelni wyższej.
Dziś, stojąc na próbie generalnej przed jutrzejszym koncertem, w tłumie kolegów i koleżanek, zdałam sobie sprawę z tego, że robię to po raz przedostatni.
Orkiestra zagrała forte, które uderzyło we mnie z kosmiczną siłą. Wtedy też, niczym strzał w plecy, walnęła mnie ta świadomość. Mało brakowało, a rozpłakałabym się jak dziecko.

To uderzenie, podobne było do gry orkiestry z klipu poniżej.



niedziela, 15 marca 2015

Foto-kolaż XI

Wyłapywanie chwil

piękny wtorek, piękna dedykacja <3

takie cuda pod Warszawą

koteł w witrynie

Asaf Avidan, mistrz! Dzięki Marta
setlista :)






czekolada z Ewą <3

Na co dzień zdjęcia tu: https://instagram.com/antonina_bielska/


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Lato w styczniu

   Czy można kilkoma gestami sprawić, że poniedziałek staje się bardziej znośny i cieplejszy? Tak. Mój przepis? Obserwacja, kolekcjonowanie i celebrowanie małych chwil szczęścia.



  Dzisiejszy dzień był dobry bo:

- nie zmarzłam w nocy i nie śniły mi się głupoty,
- dość szybko zebrałam się z łóżka,
- pierwsze poranne zajęcia trwały kwadrans,
- w najbliższych dniach obdaruję najmilszych nam zdjęciami ze ślubu w wersji papierowej i ramkami :)
- ugotowałam dziś pierwszy raz w życiu obiad w kuchni Babci. Spaghetti, smakowało im bardzo,
- w ramach poniedziałkowego chilloutu wylądowałam z Tatą na herbacie, było bardzo przyjemnie - rozgrzewający napój i kubańska muzyka w tle...

  Po trwającej kwartał chorobie, obiecałam sobie, że będę mniej narzekać, a mocniej doceniać dni, które mijają. Nawet jeśli pada deszcz.
Do pełni szczęścia brakuje zrzucenia 6 kilo i bycia bardziej fit. Zrobi się. Zrobi.