piątek, 19 września 2014

Poślubiona

Są momenty graniczne w życiu każdego z nas. Ja musiałam wziąć mentalny rozwód z matką, by móc z czystym sumieniem wejść w nowy etap - bycia żoną. Zmieniło się jedynie to, że całujemy się częściej i chętniej publicznie. I kochamy się bardziej, mocniej, z tygodnia na tydzień. Nie musimy przechodzić przez etap "docierania się", który towarzyszy grupie małżonków mieszkających ze sobą wspólnie dopiero po ślubie.
Jestem szczęśliwa, choć jednocześnie, mocno i intensywnie, szukam swojej tożsamości. Nabrałam odwagi, by być miejscami bardziej odważną i charakterną, nawet jeśli odbierane jest to, jako akt chamstwa (phi).
Na horyzoncie nowe zlecenia, praca w kolejnej redakcji muzycznej...
Będzie dobrze, tak długo, jak długo będziemy we wszystkim razem.



poniedziałek, 1 września 2014

Foto-kolaż IX

Głównie przed i oraz po-ślubnie
Państwo M.

obowiązkowy koci spam



słoneczne poprawiny

nowe życiowe motto :D

Na Mazurach...