piątek, 30 maja 2014

Po prostu szczęśliwa

              Wczoraj K. niespodziewanie porwał mnie do tańca (chyba pod kątem ćwiczenia tego na przyjęcie). A ja poczułam się szczęśliwa. Po prostu. Bez kalkulacji, bez stresu, spiny, że trzeba zrobić jeszcze milion rzeczy, podzwonić, pozałatwiać... I chociaż z częścią rzeczy jestem na bakier (nie wiem czy na uczelni się wrześniem nie skończy), to im bliżej ślubu, tym większa radość mnie przepełnia. I wewnętrzny spokój.
Ponadto mentalnie staję się, pomału, minimalistką, której szkoda każdej wolnej chwili. Myślę, że to dobrze.

78 dni do.

Dawno temu, Sofa - spokój, jaki mam


Plus garść fotek
kawiarnia "Lemoniada", Kielce. Polecam.
Czasem trafia się dobra kawa w ciągu dnia

piękne niebo nad prostytutem instytutem

Lila dalej uparcie twierdzi, że będzie światową gwiazdą pianistyki

A Tercja? Pilnuje w czasie mojej choroby



sobota, 17 maja 2014

Chcę*

Być nieśmiertelna i niezniszczalna. Przeć przed siebie i zawsze podejmować dobre decyzje. I chcę by Mój Karol też żył wiecznie. Zdecydowanie chcę umrzeć przed nim.


A może razem będzie najbardziej sprawiedliwie?

*refleksja po przeczytaniu fragmentu z dziennika z majowego "Zwierciadła" - do czytania/pobrania: http://zwierciadlo.pl/wp-content/uploads/2014/04/dziennik_wieloswiaty_calosc.pdf