czwartek, 11 grudnia 2014

Foto-kolaż X

 Znów więcej niż miesiąc w zdjęciach. Kolejność przypadkowa

spełnione marzenie
koślawa dedykacja dla taty z przed 10 lat.
Składamy się oboje do kupy, ja zbieram swoje rzeczy. I tożsamość

jeszcze długowłosa

najlepsze wino w życiu, dzięki anonimowy gościu <3

w pracy - targi muzyczne CJG

jedno z moich ulubionych zdjęć





poniedziałek, 24 listopada 2014

Składam się z ciągłych powtórzeń*

     Nie będzie to recenzja płyty Artura Rojka, prędzej nieudolna próba samozdefiniowania się. Bo popełniam wciąż te same błędy, wpadam w te same pułapki...

     Z jednej strony - żyję dość stabilnie, z drugiej - natłok obowiązków powoduje u mnie napady paniki (mimo świadomości, że wszyscy mają ręce pełne roboty, wyjątkiem nie jestem). To powoduje, wciąż - uporczywe drapanie, obgryzanie paznokci, zaczepianie męża, co skutkuje kłótniami...
Może powinnam wrócić do szukania w każdym dniu choćby jednej pozytywnej chwili? Do liczenia dni bez autoagresji i wstawania lewą nogą? Do terapii?

Powinnam. Zdecydowanie. Wciąż zbyt często czuję się winna.

A skoro z Rojka zaczerpnęłam tytuł to:



piątek, 19 września 2014

Poślubiona

Są momenty graniczne w życiu każdego z nas. Ja musiałam wziąć mentalny rozwód z matką, by móc z czystym sumieniem wejść w nowy etap - bycia żoną. Zmieniło się jedynie to, że całujemy się częściej i chętniej publicznie. I kochamy się bardziej, mocniej, z tygodnia na tydzień. Nie musimy przechodzić przez etap "docierania się", który towarzyszy grupie małżonków mieszkających ze sobą wspólnie dopiero po ślubie.
Jestem szczęśliwa, choć jednocześnie, mocno i intensywnie, szukam swojej tożsamości. Nabrałam odwagi, by być miejscami bardziej odważną i charakterną, nawet jeśli odbierane jest to, jako akt chamstwa (phi).
Na horyzoncie nowe zlecenia, praca w kolejnej redakcji muzycznej...
Będzie dobrze, tak długo, jak długo będziemy we wszystkim razem.



poniedziałek, 1 września 2014

Foto-kolaż IX

Głównie przed i oraz po-ślubnie
Państwo M.

obowiązkowy koci spam



słoneczne poprawiny

nowe życiowe motto :D

Na Mazurach...

sobota, 12 lipca 2014

Foto-kolaż VIII

Znów, więcej niż tydzień w zdjęciach (w większości robionych nową bestią, z której nie jestem pod względem fotograficznym zachwycona)

Jam w "Szóstej po południu". Jak mi przejdzie wstyd, to wrócimy

Leniwa Lila, najcudowniejsza <3

Zdjęcie quasi-turystyczne, choć w stolycy czuję się coraz bardziej jak u siebie

U Zosi i Rafała milion cudownych winyli. Nieznane zespoły jarają najbardziej

Nalewki gotowe. 35 dni do. Aż się wierzyć nie chce


I scrabble wieczorową porą. Czyli prawie już, tradycyjne, planszowe piątki

zdjęcie wykonała Oktawia Szrom
(Janusz Szrom w Amfiteatrze Bemowo, koncert z cyklu "Osiecka na Bemowie")

I na deser jeszcze jedno muzyczne wczorajsze *odkrycie. Smacznego *(jak pisze niezastąpiona ciocia Wiki, LP wydano w związku z igrzyskami moskiewskimi z 1980 roku, podczas wczorajszego odsłuchu wcale nie zwróciliśmy na to uwagi :D)


wtorek, 17 czerwca 2014

'Panie, dziwna ta krewetka'*

*cytat z Narzeczonego (skąd go wziął, pojęcia nie mam)

        K. mówi tak, kiedy dziwi się czemuś lub chce mnie rozśmieszyć. A ja się dziwię ostatnio bez przerwy. Że daję radę na nockach, że rozmowa o rozwiązaniu umowy z szefową odbyta, że znoszę nowego szefa, jego przytyki i 'wizję nauczania', że ryzykuję, zostając chwilowo tylko przy nim. W końcu, że mam siłę jeździć w kółko do i z Kielc, pamiętając o szczypcie snu, jedną ręką podchodząc do sesji, a drugą szykować się do ślubu. I że mówię wszystkim - jest w porządku. Chociaż zasadniczo nie jest. Za chwilę muszę podjąć ostatecznie decyzję co zrobić z obecnością rodzicielki na ceremonii. Ponadto lada moment zostanę bez znienawidzonego, ale wciąż głównego źródła utrzymania. 
I tylko jeden promyk pojawił się wczoraj na makiecie mojej egzystencji - obsługując kolejkę aut, wdałam się w małą pogawędkę z pewnym panem. Gdy usłyszał ode mnie o moim zawodzie, z miejsca zaprosił do swojej audycji radiowej. Po researchu okazało się, że ten pan to znany grafik Marek Jaromski. A jego audycja to Jak człowiek z człowiekiem w warszawskim oddziale Radia Plus.
        I tak oto, w przyszłym tygodniu mamy nagrać audycję. Już dziś pukam się w głowę, żeby nie nagadać pierdół, nie zmarnować tego czasu. I żeby przynieść dobre nagrania. A wcześniej? Muszę zaśpiewać milion razy, usmażyć pół tony mięsa. I nie zwariować.


piątek, 30 maja 2014

Po prostu szczęśliwa

              Wczoraj K. niespodziewanie porwał mnie do tańca (chyba pod kątem ćwiczenia tego na przyjęcie). A ja poczułam się szczęśliwa. Po prostu. Bez kalkulacji, bez stresu, spiny, że trzeba zrobić jeszcze milion rzeczy, podzwonić, pozałatwiać... I chociaż z częścią rzeczy jestem na bakier (nie wiem czy na uczelni się wrześniem nie skończy), to im bliżej ślubu, tym większa radość mnie przepełnia. I wewnętrzny spokój.
Ponadto mentalnie staję się, pomału, minimalistką, której szkoda każdej wolnej chwili. Myślę, że to dobrze.

78 dni do.

Dawno temu, Sofa - spokój, jaki mam


Plus garść fotek
kawiarnia "Lemoniada", Kielce. Polecam.
Czasem trafia się dobra kawa w ciągu dnia

piękne niebo nad prostytutem instytutem

Lila dalej uparcie twierdzi, że będzie światową gwiazdą pianistyki

A Tercja? Pilnuje w czasie mojej choroby



sobota, 17 maja 2014

Chcę*

Być nieśmiertelna i niezniszczalna. Przeć przed siebie i zawsze podejmować dobre decyzje. I chcę by Mój Karol też żył wiecznie. Zdecydowanie chcę umrzeć przed nim.


A może razem będzie najbardziej sprawiedliwie?

*refleksja po przeczytaniu fragmentu z dziennika z majowego "Zwierciadła" - do czytania/pobrania: http://zwierciadlo.pl/wp-content/uploads/2014/04/dziennik_wieloswiaty_calosc.pdf

wtorek, 25 marca 2014

Foto-kolaż VII

Czyli telefoniczna zbieranina

koteły moje poranne <3

w kawiarni "Między Słowami" - gorąco polecam,
można w spokoju pozbierać myśli


Promykiem słońca, dopełniającym ostatnio łaskawą pogodę, był sobotni koncert Ani Rusowicz. Ale to przeze mnie samą, wciąż nie jest dobrze.



środa, 5 marca 2014

Insomnia

   Kiedy nie mogę spać nocami, zaczynam rozpamiętywać i myśleć o swojej przeszłości - wiecie, takie migawki. Głównie negatywne, ale zdarzają się też te dobre - obozy ZHP, pierwszy rok studiów i szaleństwa związane z imprezami, oświadczyny, nasza parapetówka na Puscha, kupno sukni do ślubu... Zawsze kiedy myślę, że ruszam przed siebie, pewnie, z zadowoleniem, noce przypominają mi o tym kim byłam, kim jestem teraz, co może powinnam była zrobić, a czego nie. 
Wciąż mogę stwierdzić, że nie lubię tamtej A. 
   Dziś, ukochana nauczycielka od emisji głosu, rozmawiała z nami na temat map świadomości (odsyłam do: http://nowe-horyzonty.net/pl/index.php?page=Hawkins_DR_Mapa_swiadomosci), wybaczania i rozliczania przeszłości. 
Wierzę, że kiedyś spojrzę na Rodzicielkę innym okiem. 
Nie złośliwym, a ze spokojem i ze zrozumieniem. Przyjdzie taki czas.



Przyjdzie?

wtorek, 4 marca 2014

Niezmiennie zmienna

Pakuję się. Po raz drugi od stycznia zmieniam lokum. Kierunek Warszawa. Po lepsze życie. Rozstanie ze Scyzorykowem jest ciężkie i powolne, sesja ciągnęła się w nieskończoność, ale, udało się. Wiele za mną. Proces dorastania i rozwoju wciąż w toku. Przybiera na sile, drąży mnie jak koryto rzeki.
Może czas na rozpowszechnienie moich wierszy? Stopniowo będą się pojawiać. Dziś o miłości. Mając 16 lat miałam marzenia. Dzięki Narzeczonemu obecnie są rzeczywistością :)


Wyznanie
Przyjdę do Ciebie
Ubrana w zboża
Naszych rąk plon
Żniwa
Słota
Miłość
Żółć nasze serca zalewa
Pokrzepieni słońcem
Nie chcemy iść dziś spać
Promienie mój kark głaszczą
Ciebie pieszczą raz po raz
Lato krótkie jest
Więc łapmy siebie czasem w przelocie

Zawsze przyjdę do Ciebie

Ubrana w zboże lub w las
Czas i miejsce nie ma znaczenia
Ważne, by były dla nas

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Foto-kolaż VI

Kolejna dawka wygrzebanych zdjęć





naprawdę dobra myśl

jaram się łyżwami, więc taki spam - widziany z mojej perspektywy


taki zachód - jeden na milion


wtorek, 21 stycznia 2014

W zbyt ciasnych butach

 Z większego mieszkania w mniejsze, choć bez słabnącego potencjału. Idę w nowe życie. Ba, wdzieram się. Sytuacja rodzinna coraz trudniejsza do odkręcenia, raczej się nie poprawi, więc show must go on, mój mąż i koty staną się nową rodziną. Inną, lepszą, moją (chociażby dlatego, że potrafią słuchać i rozmawiać - to naprawdę wiele...).

Spraw ślubnych na każdy miesiąc rozpisanych do zrobienia z 10 milionów, więc trzeba się brać do roboty. Moje życie przypomina obecnie dolby digital surround, myślę, że wersję 5.1 nawet - tyle na raz! Dobrze, że piłkarze ręczni odrywają od obowiązków, dają powody do biesiady, a kotki zawsze chętne do głaskania. Miłość jest wokół nas, nieustannie, w małych sytuacjach, bez przerwy.

A na kiepski humor aplikuję sobie ten utwór. Wiem, że się ułoży. Albo w lewo, albo w prawo.