sobota, 21 września 2013

(nie tylko) chlebem i wodą

Po raz kolejny grupa uzurpatorek bezkarnie (stuprocentowo, uwierzcie) jeździ po moim życiu. Po każdym jego aspekcie. Absolutnie KAŻDYM. Kiedy to ujawniam, ich działalność nie zostaje ukarana. Moja owszem.

Coś jest, z tym internetem, kurwa, nie tak.

Ale ja nie o tym (pozdrawiam je serdecznie. Środkowym palcem).

Mam tygodniowe wakacje, bo we czwartek obrona. Wszystko wczoraj oddałam w cholerę. Uff, można się wreszcie trochę polenić. I pomyśleć o ślubie.

*********************************************************************************

"Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo". Tak czy nie?

Wczorajszy dzień, pierwszy wolny dla nas obojga od nie pamiętam kiedy, słoneczny lecz z zimnym wiatrem, był okazją do sprawdzenia powyższej tezy.
Kawa ze zniżką smakowała jak nigdy, nie musieliśmy się nigdzie spieszyć...
Obiad w barze mlecznym (wymarzone frytki <3) też już formalnie za darmo, bo abonament opłacony z początkiem września. Spacer po mieście, które znam na pamięć, wydawał się wczoraj turystyczną wyprawą, albo nieśmiałą randką z uśmiechami, uściskiem dłoni - bez kilogramów książek, nut, zmartwień. I bez komputerów. Mnie do poczucia spełnienia zabrało tylko wizyty na placu zabaw, ale to następnym razem.
Śmiech z naszej Tercji, niosącej z dumą w pysku po mieszkaniu sznurówkę, też.


Tak. Najlepsze rzeczy w życiu są za darmo. Lub przy nikłym nakładzie inwestycyjnym.


Szkoda tylko, że tegoroczne wino z porzeczek jest jeszcze za słodkie, a nalewka niegotowa. Więc poniżej wirtualny toast.

Wspaniałego będę miała Męża. K. Jest wszystkim.

Dlatego, z dedykacją, Frank Sinatra.




sobota, 14 września 2013

Bez znieczulenia

Szybkie zrywanie plastra boli. Tak jak borowanie, albo rwanie ósemek bez znieczulenia. Albo piątkowy wieczór z kumplem i przyjacielem. Jest piwnie, ale kiedy leją się łzy (moje dodajmy), jest już wódkowo-gorzko.

Ale: poznałam Wiktora ('ssssssieeeee so kurwaaa moje piniadze? 2500 koła tuuu maam' - jego ziomek oddał mu je po kwadransie; 'soorry sieewszyny, kupię wam szampana, na szeprosziny')
Jakąś chwilę później zażyczył sobie Krawczyka i zaczął tańczyć...

Na fajce poznaliśmy z kolei Hiszpana (on był też w Italii, więc jest hiszpano-włochem, ot co).

video
Na koniec, 10 min przed zamknięciem, wkroczył jakiś anonimowy dres, wziął piwo, którego w ogóle nie konsumował, ale śpiewał, że hej. Białego Misia by Tymon i Tranzystory najbardziej.

Ale za to tradycyjny foch z przytupem by Przyszły Mąż  za piątkowe wyjście bez niego wisienką na torcie.

...

Mam zaliczenie w poniedziałek, wcale się jeszcze nie przygotowałam, hmm...

Spaliłam opisywanie tygodnia dobrych myśli, zaliczając tylko jeden dzień - niekonsekwentna jak zwykle.

Czuję się jak tona starej ziemi, kompletnie do niczego.

video




czwartek, 5 września 2013

Overgrown

Yerba spokojnie się parzy, ja wychodzę ze skorupki. Po 12 godzinach spania, odkręcenie żaluzji, wzięcie długiej, gorącej kąpieli i ogarnięcie sypialni jest wyczynem niemal olimpijskim.

Czy to my sami sprowadzamy na siebie melancholijny klimat, niemoc do nauki/tworzenia? A może to Świat jest nieprzyjazną kurwą, która codziennie zasypuje nas morzem prywatnych lub globalnych masakr?

Nie wiem, ale dziś czuję się zdecydowanie wyrośnięta*. To towarzyszy mi odkąd pamiętam.

I nie wiem czemu - przecież kocham, jestem kochana, mam świetne życie (bo zdrowie, w miarę, ekhm, i praca jest), w miarę się w nim realizuję...

Może to zwykła tęsknota za ludźmi, zapachami, miejscami?

Nie wiem.



We śnie dziś rodzice zostawili mnie w okolicach Kazimierza Dolnego n/Wisłą i kazali dojechać tam pociągiem. A potem jak gdyby nigdy nic, moja Rodzicielka biegała ze mną ws. kupna roweru, jednocześnie wciąż powtarzając, że mnie już nie chcą. WTF?





*lokowanie produktu musi być - w słuchawkach James Blake, będę się nim ćpać ze 185746 lat

środa, 4 września 2013

Foto-kolaż II

Dalej nie robię tego, co powinnam, chociaż jakieś postępy są...
różowe zachody zawsze spoko

jamy coraz dziwniejsze, ale Lynx zawsze w formie ;)

kolejny jeż do kolekcji

łudzę się, że tu widać całą moją piątkową fryzurę, ja, saute

A w głowie ostatnio w kółko siedzi ten utwór, ilu człowieków, tyle interpretacji...



niedziela, 1 września 2013

Dzień blogera - obnażenie

czyli, idąc za ciosem (ostatnio to dość modne), 22. fakty o mnie (metrykalnie :D)

1. jestem leworęczna i bardzo z tego faktu dumna (nie dałam się przestawić w szkole)

2. uwielbiam zbieranie w głowie unikalnych anegdot o sławnych ludziach i postaciach historycznych (zamęczam nimi potem znajomych, tfu, zadziwiam xD)

3. moim ulubionym okresem w historii Polski paradoksalnie są czasy po II wojnie światowej, w szczególności PRL

4. w szkole uwielbiałam WOS, dzięki wspaniałemu Panu Nauczycielowi

5. pozostając w klimacie historycznym - za każdym razem, gdy przy okazji jakiegoś wydarzenia sportowego słyszę hymn narodowy, beczę jak dziecko (szczególnie, gdy grają siatkarze), zawsze słucham go na stojąco, a jeśli obok są przy mnie moi chłopcy - brat, tata czy narzeczony, to staram się to przed nimi zataić

6. w ogóle dużo się wzruszam

7. umiem przyszyć tylko guzik i to kiepsko, mam ogromny szacunek do osób, które same umieją sobie coś uszyć, przerobić

8. mam we łbie wielką szafę grającą, piosenki wskakują losowo i czasami w głupich sytuacjach...

9. jestem uzależniona od używania Carmexu :D

10. uwielbiam dyskutować i doradzać w kwestiach związanych z kosmetykami, ale mimo tego, nigdy nie byłam konsultantką żadnej ze znanych marek sprzedaży bezpośredniej (czy jak to tam nazywają)

11. jestem bardzo wyczulona na los zwierząt, jak jakieś widzę na ulicy, od razu bym przytuliła i zabrała ze sobą

12. okropna i ogromna ze mnie gaduła

13. nie jestem typem sportowca - tzn. kiedyś tańczyłam zawodowo, potem chwilę strzelałam z łuku sportowego, ale teraz nie umiem się zagonić do ćwiczeń

14. przed maturą marzyłam o karierze śpiewaczki operowej i o dobrym angażu w którejś z takowych ;)

15. uwielbiam brytyjski akcent w angielskim - im dziwniejszy, tym lepiej

16. bywam strasznym leniuchem i mam dni, kiedy w ogóle nie mam motywacji do wyjścia z mieszkania

17. nie znoszę firanek i zasłon. I dywanów

18. niezmiennie marzę o wystąpieniu na scenie razem z masą muzyków, często też mi się takie sytuacje śnią

19. w ogóle lubię analizować swoje sny...

20. nie mam pamięci do dowcipów (dlatego też, jak głupek, potrafię się ze 3 razy z jednego śmiać, w
towarzystwie, mimo że już go słyszałam)

21. miałam praktycznie każdy kolor włosów na łbie -> od blondu, po rudy i mocno czerwony. Obecnie brąz. Włosów nie farbuję dla funu, bo moim problemem jest siwizna (kumulacja genów + moje emocjonalne usposobienie)

22. gdybym mogła, przeniosłabym się na jeden wieczór wprost do Warszawy z lat 20. czy 30. XX w. na jakiś raucik - jestem zakochana w dwudziestoleciu międzywojennym.


Na deser zdjęcia z półfinału - oczywiście było żenująco ciekawie, przeszli kontrowersyjni ludzie (pod względem emisji głosu of kors), ale wszyscy każą mi podnosić cycki do góry. Tak więc "hot stuff" w 4. odsłonach (dzięki uprzejmości Majewscy Foto Kielce).

Edyty Górniak i "Dotyku" zatem nie będzie.